Zaczęło się niepozornie. Nowi ludzie, nowe otoczenie-rzecz ujmując, wszystko nowe i nieznane. Dlaczego ? Bo tak.
Zaczął się tak zwany okres dorastania, co dla mnie jest bzdurą.
Jeden wielki idiotyzm. Kretynizm. My młodzi nie dorastamy, bo nadal jesteśmy dziećmi. Po prostu znika ten niepozorny i piękny świat, którego ja nie miałam. Nie wiem czemu, ale już wcześniej nie postrzegałam tego wszystkiego, jako czegoś pięknego. Świat nie jest piękny. Jest zły i przebiegły, tak jak ludzie, którzy na nim żyją.
To wszystko bezsensu, a ludzie słabi zataczają się w sobie. Większość narkomanów wpada w nałóg przez nieostrożność. Inne osoby wpadają przez swoje słabości. Zaczynają się karać i szukać dla siebie" narzędzia " tortur, ale tak naprawdę każdy z nas jest słaby i winny, a jednocześnie czysty.
Zostajemy sobą, na tym okrutnym świecie i nienawidzimy samych siebie. Nałóg daje nam świadomość własnej winy i braku poczucia jakiejkolwiek wartości. Pamiętam pierwszego szluga. Tak jakby to było wczoraj.
Wstałam wtedy rankiem do stajni, w której pracowałam humanitarnie. Te konie też cierpią, więc dajmy im odpocząć...
Towarzystwo ledwo znanych mi ludzi, tylko jedna znajoma twarz, która zorganizowała to wszystko. Moja znajoma, ech...
Zorganizowała "towar". Czułam się źle i chciałam zapomnieć o wszystkim. Samotność, która towarzyszyła mi codziennie na kilka chwil odeszła, wraz z dymem.
Tego dnia, również z nimi piłam, ale trudno.
Kto by pomyślał, że wzorowa uczennica tak zrobi ? Nikt, kto mnie tak naprawdę nie znał. Ludzie to tak żałosna rasa, że musi oceniać. Nie znoszę ludzi, nienawidzę siebie.
"Jest mi wszystko jedno i milczę coraz częściej''

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz