wtorek, 10 czerwca 2014

Świat obłędu~3

 Płaczę, bo czuję głód psychiczny. Fizycznego jeszcze aż tak nie odczuwam, bo jeszcze na tyle nie wpadłam Jednak przeraża mnie fakt, że jestem trzeźwa umysłowo. Nie chcę myśleć. Nie chcę czuć, to zbyt boli...
Nie mogę wrócić do rzeczywistości. Ojciec alkoholik, matka wiecznie zaharowana, a młodszy brat to młodszy brat. Nie mam prawa go w to wciągać, bo przecież to jeszcze dziecko. Nie mogę mu temu zrobić, ale czy sobie mogłam ?
Nie jestem w końcu dzieckiem, ale przecież do dorosłości też sporo mi brakuje. Czemu to musiało się tak potoczyć ? Soniu czemu mnie zostawiłaś ? Przepraszam tylko ty wiedziałaś co się dzieje. Tylko ty potrafiłaś zrozumieć i pocieszyć mą konającą duszę.
Dlaczego mnie zostawiłaś egoistko ?! Przecież to ty dawałaś mi siłę.... a może to ja byłam i nadal jestem tą przeklętą egoistką ?
Muszę czekać na swoją działkę. Muszę czekać, aż zapalę chociażby zioło, ponieważ mój "kumpel" organizuje i sprzedaje towar w pobliskich klubach.
Nigdy bym nie pomyślała, że i on tak skończy. Miał ciężko w życiu, to prawda, ale myślałam, że chociaż on wyjdzie na prostą. Ale jak widać tak też się nie stało.
Poznałam go dzięki Sońce. Ech ona to miała znajomych... wszyscy z problemami, takimi jak ja czy ona.
W pobliskim klubie na jakiejś dyskotece "podał" nam zioło. We trójkę świetnie się wtedy bawiliśmy. Wszystko było takie zabawne i nierealne. Nagle świat nabrał kolorów. Oczywiście musiałam iść na przekór Soni i dodatkowo upiłam się. Gdy wróciłam do domu, ojciec jak zwykle leżał ledwo żywy. Matka tylko spojrzała na mnie z bez aprobatą i po części współczuciem, chyba. Jak ojciec obudził się, to od razu wyczuł "słodką" woń trunku i tak dostałam, że przez tydzień bałam się pokazywać publicznie przez obrażenia jakie mi zadał. Wszędzie te "cudne" sińce i ładna śliwa pod okiem. Świetnie, nie ?
Mimo wszystko cieszę się, że nie straciłam jeszcze dziewictwa dla towaru. Dla naszej przyjaciółki majki i hery. Mojej wspomagającej siostrzyczki kokainy i mej terapeutki marihuany.
On mi tego oszczędził, ale to pewnie dlatego, że nie chce sam konać i chce zdobyć klientów. To główny sposób na zdobywanie kasy przez dilerkę. Dilerzy "zaprzyjaźniają" się z młodzieżą najczęściej w wieku 13-16 lat i dzięki temu mają na pęczki klientów. Młodych i zagubionych ludzi najłatwiej omamić wmawiając, że ustanie ich ból, że narkotyk lub jakiś inny trunek zapełni pustkę w ich sercu, a tak nie jest.
To nie możliwe. Tylko miłość, przyjaźń i dobro mogą to zmienić, ale ja też tego nie dostałam, a może właśnie Sonia traktując mnie jak córkę starała się mi to zapewnić. Podśmiewałam się czasem, że gotuje dla mnie a sama bawi się w anorektyczkę, a kto by pomyślał, że nią była i później stała się tym czym ja jestem teraz. Ćpunką, ale z tą różnicą, że ona nie była głupia, tylko chciała zapomnieć o bólu. Ja też chcę, ale nie tak jak ona...
Boże co ja najlepszego zrobiłam? Zabiłam ją. Ty głupia narkomanko! Twój egoizm jest straszny, ale tak już jest. Wiele ludzi zrobi wszystko by zaspokoić swój organizm trunkiem i ja też wpadłam w te sidła nałogu...

 




Jutro będzie rozdział 1 związany z Anną i SK.

niedziela, 8 czerwca 2014

Świat obłędu~2

Czuję się świetnie. Żyje. Na reszcie, żyję po strzale.
Idę ulicami sama, spokojna i opanowana jak nigdy wcześniej. Jest mi obojętne wszystko, zupełnie wszystko. Każdy.
Patrzę na ludzi pełna pogardy i jednocześnie życzliwości. Nie możliwe ? Jak widać nie. Można, da się.
Nie wiem. Nic nie wiem, bo nic już nie czuję. Pierwszy strzał kiedy był.
Nie wiem. Nie pamiętam, dnia ani godziny, ale pamiętam co się wtedy wydarzyło. Bo jak mogłabym zapomnieć śmierć najbliższej mi osoby na świecie ? Mojej przyjaciółki i po części to ja ją zabiłam. Zabiłam ją swoją obojętnością. Nie wiedziałam , że ma problemy, a tylko dokładałam jej własne. Nienawidzę siebie za to. Zabiłam ją brakiem jakiegokolwiek zainteresowania jej osobą. Nabijałam się z jej choroby. Tak ona była ciężko chora. Cierpiała i głodziła się z nienawiści do siebie. Z ciężaru jakim została obarczona. Nie widziałam jej gdy płakała. Miałam ją za przyjaciółkę, ale przyjaźń powinna być odwzajemniona, a ona po prostu troszczyła się o mnie, a ja o nią nie. Śmiałam się z tego, że wymiotuje. Nie rozumiałam, że ją boli i nie daje rady. Byłam samolubna jak teraz i tym ją zabiłam. Miałam z tego ubaw, że jest tak chuda i nie dostrzegłam, że umiera. Sama wciągnęłam ją też w nałóg, a teraz tęsknię ?
Soniu czemu mnie tak szybko zostawiłaś samą na tym świecie ? Przepraszam Cię za to, że Ci nie pomogłam.
Wiem czemu mam takie myśli. Efekt narkotyku się już kończy i wracają moje myśli. Myśli o tej dobijającej samotności. Niby mam "przyjaciół", ale oni też mają problemy. Z większością to tylko układy ćpalnicze.
To mnie dobija, to mnie buduje i to mnie na koniec niszczy.
Jestem ciekawa kiedy umrę i jak ?
Może z przedawkowania, a może z głodu, a może jak Sonia ?
Tak teraz przez herę mam to samo. Ciągle wymiotuje i nie mogę nic bez alkoholu spożyć, ale może to i lepiej ?
Teraz już wiem jak cierpiałaś Soniu i obiecuję , że się zrekompensuję za twoją pomoc....
Cza­sami od­noszę wrażenie, że ludzie ćpają, bo pod świado­mie marzą o ciszy w swoim sercu i umyśle.. 

sobota, 7 czerwca 2014

Dawne łzy~1

~Anna~
Pamiętam jego słowa. Jak powiedział, że jesteśmy tacy sami. To nie prawda, ja nie jestem taka jak ON. Jestem inna. Wszyscy odnoszą tylko takie wrażenie, że jestem jak Asakura, ale to tylko przez reshi... Jednak, czemu on myśli, że jestem taka jak on ?! Zmieniłam się, dzięki Yohowi zmieniłam się, on mnie zmienił, ale ja nadal nienawidzę wszystkich i wszystkiego....
Nadal nienawidzę tego świata, za to co mi zrobił. Za to co zrobili mi inni. Nawet Yoh. Nienawidzę go, za to, że nic nie rozumie. Nikt nie rozumie.
Może ten co mówił, że jesteśmy identyczni by rozumiał ? Tylko on miał reshi. Tylko on wiedział jak to jest.
Wszyscy myślą, że jak Yoh pokonał ONI (demona) to straciłam tą zdolność, a to nie prawda.
Hao żyje, a może nie ? Sama nie wiem, ja już nic nie wiem.
Yoh też nie ma.
Nikogo już nie ma. Nie ma ich od pięciu lat. Turnieju też nie ma. Nic już nie ma z dawnego życia, a nowego też nie ma.
A może to mnie nie ma ? Może to ja zapomniałam o wszystkich ?
~Narrator~
Dziewięć postaci. Dziewięć strażników. Tyle osób, a i tak nie wiadomo kim oni są. Na co czekają, a może na kogo ? Tego nikt nie wie. Brakuje kilku osób, brakuje ludzi, szamanów i demonów, które mogłyby wszystko  zmienić. Ich już nie ma. Została tylko ta dziewiątka.
Reszta ranni, a inni zaginieni. Czemu ? Tego nie wie nikt...
Turniej, który miał wyłonić "Boga" został przerwany. Królowa też zaginiona. Więzi przerwane, ale nawet nie byłby zbudowane, więc jak mogły zostać przerwane ?
Jedna z postaci siedziała przy kałuży i płakała. Nie wiadomo czemu, nie wiadomo za kim i nie wiadomo nawet po co ? I tak to nie ma już znaczenia, skoro przepadło.
Nie ma zbawiciela tego świata... Tego kto z królową i wybrańcami miał ocalić świat. A może jeszcze jest nadzieja ?
W kałuży z łez odbijała się twarz postaci. Była to dziewczyna o delikatnych rysach twarzy ze smutnym uśmiechem na ustach.
Resztę zasłaniała peleryna i kaptur na głowie.
Jej myśli krążyły wokół ludzi. Dwójki dzieci , które były do siebie tak podobne, a jednak inne. Uśmiechnęła się widząc co ma się wydarzyć. Może teraz wszystko się jednak zmieni ?
Oni muszą wrócić. Ona wróci, a oni się połączą w jedno. Kto wygra ? Kto przegra ? A może nie ma ani wygranych, ani przegranych ?
Po jej policzkach spłynęło więcej łez, a ona sam uśmiechnęła się szerzej i oznajmiła...
Dum spiro spero (Póki są jest nadzieja)
Więcej łez już nie popłynie... Zostaną tylko te dawne, wraz z przeszłością.



*****
Tak wiem, jest to beznadziejne .___. Jutro to zmienię, ale może chociaż Maju tobie się spodoba ;-; Bo ja nie wiem za bardzo sama co to jest.
 
 


Świat obłędu~1

Wszystko zaczęło się tego niepamiętnego  dla innych dnia, ale nie dla mnie. Ja cały czas pamiętam, pierwszy strzał. Pierwszą komunię. Tak samo jak pamiętam pierwszego zapalonego szluga.Pewnie każdy stwierdzi, że sama się wkopałam w to gówno, ale to nie do końca jest tak.
Zaczęło się niepozornie. Nowi ludzie, nowe otoczenie-rzecz ujmując, wszystko nowe i nieznane. Dlaczego ? Bo tak.
Zaczął się tak zwany okres dorastania, co dla mnie jest bzdurą.
Jeden wielki idiotyzm. Kretynizm. My młodzi nie dorastamy, bo nadal jesteśmy dziećmi. Po prostu znika ten niepozorny i piękny świat, którego ja nie miałam. Nie wiem czemu, ale już wcześniej nie postrzegałam tego wszystkiego, jako czegoś pięknego. Świat nie jest piękny. Jest zły i przebiegły, tak jak ludzie, którzy na nim żyją.
To wszystko bezsensu, a ludzie słabi zataczają się w sobie. Większość narkomanów wpada w nałóg przez nieostrożność. Inne osoby wpadają przez swoje słabości. Zaczynają się karać i szukać dla siebie" narzędzia " tortur, ale tak naprawdę każdy z nas jest słaby i winny, a jednocześnie czysty.
Zostajemy sobą, na tym okrutnym świecie i nienawidzimy samych siebie. Nałóg daje nam świadomość własnej winy i braku poczucia jakiejkolwiek wartości. Pamiętam pierwszego szluga. Tak jakby to było wczoraj.
Wstałam wtedy rankiem do stajni, w której pracowałam humanitarnie. Te konie też cierpią, więc dajmy im odpocząć...
Towarzystwo ledwo znanych mi ludzi, tylko jedna znajoma twarz, która zorganizowała to wszystko. Moja znajoma, ech...
Zorganizowała "towar". Czułam się źle i chciałam zapomnieć o wszystkim. Samotność, która towarzyszyła mi codziennie na kilka chwil odeszła, wraz z dymem.
Tego dnia, również z nimi piłam, ale trudno.
Kto by pomyślał, że wzorowa uczennica tak zrobi ? Nikt, kto mnie tak naprawdę nie znał. Ludzie to tak żałosna rasa, że musi oceniać. Nie znoszę ludzi, nienawidzę siebie.
"Jest mi wszystko jedno i milczę coraz częściej''