Nie mogę wrócić do rzeczywistości. Ojciec alkoholik, matka wiecznie zaharowana, a młodszy brat to młodszy brat. Nie mam prawa go w to wciągać, bo przecież to jeszcze dziecko. Nie mogę mu temu zrobić, ale czy sobie mogłam ?
Nie jestem w końcu dzieckiem, ale przecież do dorosłości też sporo mi brakuje. Czemu to musiało się tak potoczyć ? Soniu czemu mnie zostawiłaś ? Przepraszam tylko ty wiedziałaś co się dzieje. Tylko ty potrafiłaś zrozumieć i pocieszyć mą konającą duszę.
Dlaczego mnie zostawiłaś egoistko ?! Przecież to ty dawałaś mi siłę.... a może to ja byłam i nadal jestem tą przeklętą egoistką ?
Muszę czekać na swoją działkę. Muszę czekać, aż zapalę chociażby zioło, ponieważ mój "kumpel" organizuje i sprzedaje towar w pobliskich klubach.
Nigdy bym nie pomyślała, że i on tak skończy. Miał ciężko w życiu, to prawda, ale myślałam, że chociaż on wyjdzie na prostą. Ale jak widać tak też się nie stało.
Poznałam go dzięki Sońce. Ech ona to miała znajomych... wszyscy z problemami, takimi jak ja czy ona.
W pobliskim klubie na jakiejś dyskotece "podał" nam zioło. We trójkę świetnie się wtedy bawiliśmy. Wszystko było takie zabawne i nierealne. Nagle świat nabrał kolorów. Oczywiście musiałam iść na przekór Soni i dodatkowo upiłam się. Gdy wróciłam do domu, ojciec jak zwykle leżał ledwo żywy. Matka tylko spojrzała na mnie z bez aprobatą i po części współczuciem, chyba. Jak ojciec obudził się, to od razu wyczuł "słodką" woń trunku i tak dostałam, że przez tydzień bałam się pokazywać publicznie przez obrażenia jakie mi zadał. Wszędzie te "cudne" sińce i ładna śliwa pod okiem. Świetnie, nie ?
Mimo wszystko cieszę się, że nie straciłam jeszcze dziewictwa dla towaru. Dla naszej przyjaciółki majki i hery. Mojej wspomagającej siostrzyczki kokainy i mej terapeutki marihuany.
On mi tego oszczędził, ale to pewnie dlatego, że nie chce sam konać i chce zdobyć klientów. To główny sposób na zdobywanie kasy przez dilerkę. Dilerzy "zaprzyjaźniają" się z młodzieżą najczęściej w wieku 13-16 lat i dzięki temu mają na pęczki klientów. Młodych i zagubionych ludzi najłatwiej omamić wmawiając, że ustanie ich ból, że narkotyk lub jakiś inny trunek zapełni pustkę w ich sercu, a tak nie jest.
To nie możliwe. Tylko miłość, przyjaźń i dobro mogą to zmienić, ale ja też tego nie dostałam, a może właśnie Sonia traktując mnie jak córkę starała się mi to zapewnić. Podśmiewałam się czasem, że gotuje dla mnie a sama bawi się w anorektyczkę, a kto by pomyślał, że nią była i później stała się tym czym ja jestem teraz. Ćpunką, ale z tą różnicą, że ona nie była głupia, tylko chciała zapomnieć o bólu. Ja też chcę, ale nie tak jak ona...
Boże co ja najlepszego zrobiłam? Zabiłam ją. Ty głupia narkomanko! Twój egoizm jest straszny, ale tak już jest. Wiele ludzi zrobi wszystko by zaspokoić swój organizm trunkiem i ja też wpadłam w te sidła nałogu...
Jutro będzie rozdział 1 związany z Anną i SK.
